Wikłacze, choć niewątpliwie cieszą ludzkie oko swym barwnym upierzeniem, nie są mile widziane przez ludzi zamieszkałych w Afryce. Olbrzymie chmary tych ziarnojadów potrafią spowodować bardzo duże straty w rolnictwie co sprawia, że na niektórych obszarach Afryki między ludźmi a wikłaczami toczy się prawdziwa wojna. Wikłacze są tępione na wszystkie sposoby, jednak mimo tego mają się dobrze, a ich populacja absolutnie się nie cofa, cały czas się powiększając. Nie wszystkim jednak przeszkadzają wikłacze. Ludzie często pozwalają osiedlać im się w pobliżu swoich wiosek, zwłaszcza, gdy nie mają wielkich upraw zbożowych. Wykorzystują wówczas wikłacze chwytając je w sieci i wykorzystując jak pożywienie, choć nie na wielką skalę. Nie zagraża to liczebności wikłaczy, te bowiem rozmnażają się bardzo łatwo i szybko. Ponadto ludzie wykorzystują ich guano jako nawozu na pola, co szczególnie rozpowszechnione jest w Nigerii. Szczególne stosunki łączą człowieka z wikłaczem czerwonodziobym, i nie są to stosunki pokojowe. Te ptaki poruszają się czasem w olbrzymich chmarach i niszczą uprawy, więc ludzie stosują różnorakie chemikalia, wielkie siatki, miotacze ognia a nawet materiały wybuchowe - wikłacze bywają plagą tak szkodliwą, jak szarańcza.